_ddip_ns_oznakowanie_koszty_odp3klik

Równe 3 miesiące, słownie „trzy” miesiące trwała batalia o dostęp do podstawowych danych wynikających z Ustawy o dostępie do informacji publicznej, którą zwykle urzędy w Polsce załatwiają w 2 tygodnie. Jednak Wicestarosta Mieczysław Czepukowicz (PO) potrzebował na to prawie stu dni, kilkunastu pism i mnóstwa argumentów. Sprawa dotyczyła wysokości wydanych środków na -źle jak się w między czasie okazało- przygotowanie nowych tablic drogowego oznakowania kierunkowego w mieście.

Słownym przepychankom na argumenty nie było końca. Władza powiatowa swoje, Tomasz Domański swoje. Starostowie postanowili ze wszystkich swoich sił udowodnić światu, że nie ugną się, nie odpuszczą i nie pójdą na żaden nawet najmniejszy kompromis. Przejechali się. Bo jako urzędnicy państwowi zapomnieli, że w ich pracy nie liczą się prywatne animozje a przestrzeganie odgórnych reguł.

_ddip_ns_oznakowanie_koszty_odp3klik2
Najwyżsi rangą w Powiecie Świebodzińskim ludzie postanowili przez X czasu iść na kontrę z obywatelem, robić mu na złość, wskazując jednocześnie palcem gdzie jego miejsce. Obywatel udowodnił im jednak, że nie tędy nomen omen droga. Powołując się na szereg zapisów dowiódł, że oczekiwana przez niego informacja należy mu się jak psu buda.

Szerzej przeczytacie o tym w Gazecie Tygodniowej. Sprawą tą zainteresowała się Alicja Jóźwicka. Artykuł jej autorstwa na ten właśnie temat będziecie mogli przeczytać w najnowszym numerze, który ukaże się już w najbliższy piątek.

 

NOWY Świebodzin
#STOPhipokryzji